niedziela, 10 marca 2013

i

Póki o tym nie pomyślałam, było łatwo. Choć na moment poczułam sens, choć przez godzinę oddychałam świeżym powietrzem. Oddaję Ci swoją przestrzeń, mówię o jedno zdanie za dużo, odrzucam wstyd gdzieś na bok. Nie panuję nad krótkimi chwilami. Sekunda za sekundą pracuję. Siedzę i przez moment wpatruję się w swoje myśli. Coś ode mnie odpadło. Twoje słowa same się wykluczają. I teraz jest ten moment, kiedy dostrzegam swoją "nad".
Wysiadam z tramwaju na chodnik pełen ludzi i wtedy pomiędzy dwoma chłopakami dostrzegam Ciebie. Czemu tutaj, teraz? Panikuję, uciekam.




sobota, 9 marca 2013

się

Głośny alarm włączył się gdzieś tam we wnętrzu. Nie wiem jak go wyłączyć, a powinnam. Potrzeby ciała zaczynają się pokrywać z potrzebami serca, a tak nie miało być. Ciało inaczej nie potrafi, a serce straszy, bo nie może już nadążyć. Drżę i walczę ze sobą, broniąc się przed wygórowanymi emocjami. Wszystko inne nie przechodzi przez mur zbudowany przez duszę. Zbyt wpatrzona w strach, bo nieodpowiednie słowa płyną. Ale czy chcesz.




poniedziałek, 25 lutego 2013

zagubiłam

Lubię ten bałagan w głowie, który po sobie zostawiasz, ale nie ufam sobie, kiedy z Tobą rozmawiam. Byłabym w stanie pójść gdzieś teraz. Daleko. Po prostu. Poznać Twój zapach i smak. Nie znam Cię. A co by było gdybym weszła i po cichutku ucałowała Twoje policzki? Budzę się o surrealistycznych godzinach, prosząc o dotyk. Jesteś gdzieś tam po drugiej stronie. Nad ranem nie mogę otworzyć oczu.




poniedziałek, 18 lutego 2013

ominiesz

Niepozorne decyzje podjęte pod wpływem chwili mogą obrócić świat do góry nogami. Odważne słowa wypowiedziane na głos. Po co ten strach? Wyszepcz to, co myślisz, a dowiesz się całej prawdy. Mogę wszystko przegrać, ale mam taką samą szansę na wygraną. Pragnienia tak długo przekładane z półki na półkę, teraz leżą na wierzchu, tuż obok mojej dłoni. Dzieli nas tylko paręset metrów - paręset metrów kroków, pokusy, starań, nieśmiałości i wahań. Zapukaj do moich drzwi.






środa, 13 lutego 2013

nie

Spaceruję późną porą po pustym molo. Kolejny raz w tym tygodniu połamałam obcasy, a przecież dzisiaj dopiero środa. Nie jestem w stanie iść prosto, no bo kto wymyślił wysokie szpilki?! Czy to jakaś kara, że muszę je nosić? Moja delikatność, wrażliwość, czar, wdzięk i dziewczęcość ulotniły się gdzieś pomiędzy piątym, a ósmym rokiem życia. Drę rajstopy, rysuję krzywe kreski na powiekach, nie umiem użyć lotki do rzęs, a lakier do paznokci zawsze wychodzi poza płytki. Kładę się spać o rozpustnych porach dnia i najchętniej ciągle mówiłabym Ci nieprzyzwoite słowa. Nudy nie lubię, miss nie zostanę, glamour nigdy nie będę, ale co z tego? Wieczory są przyjemne. Siedzę, JA. Bez tego całego "burdlu", szukam metafizyki. Przecież to jest życie, a nie bajka, więc dobrych zakończeń nie będzie. Tutaj króluje zdradliwość. Przepraszam, ale ja się tego nie nauczę.